Freitag, 29. August 2014

Wybieramy historie w konkursie "Jak odczuwasz fioletowe wibracje"- Nagroda od Publicznosci

Moi Najdrozsi Czytelnicy, jak juz wiecie z poprzedniego wpisu, sama wybralam historie, ktora otrzyma nagrode glowna, teraz Wy wybierzcie ktore opowiadanie zostanie nagrodzone ametystowa niespodzianka, czyli Nagroda od Publicznosci. Ponizej glosowanie a historie konkursowe pod formularzem. Prosze glosujcie z sercem na ta historie, ktora najbardziej Wam sie podoba. Mozna oddac glos na wiecej niz jedna, ale prosze glosowac tylko raz tak by energetycznie zwyciezyla ta osoba, ktora na prawde na to zasluzyla. Z zainteresowaniem bede sledzila wyniki Waszych glosow by przekonac sie, ktora historia najbardziej poruszyla Wasze serca. Glosowanie trwa do 15.09.2014. Z anielskim pozdrowieniem Wasza Maria Bucardi

[polldaddy poll=8275703]

 

Historie konkursowe


 od Wiki:


Zacznę od tego, że jest to mój bardzo ulubiony kolor, lubię się nim otaczać i uwielbiam wszystko co nosi jego barwę. Moje doświadczenia z tym kolorem są może mało ciekawe, ale bardzo mi ułatwiające życie. W moim środowisku otaczam się przez cały czas wibracją ametystów, kamieni szlachetnych, których w moim dobytku mam wiele. Od jasnego ametystu po ciemno barwne szczotki, które są przepiękne. Wzbudzają one we mnie poczucie bezpieczeństwa i pomagają przetrwać trudne chwilę. W szczególności problem z nałogiem. W związku z wieloma problemami w moim życiu, a w szczególności niepowodzenia w małżeństwie, uciekałam do nałogu, było to głównie wino ale zawsze to alkohol. Nawet świadomość posiadania dzieci mi w tym nie pomagało. Na tamten czas nie było w moim życiu koloru fioletowego, a także innych cudownych kolorów tylko bezbarwne popiele i szarości Po rozwodzie postanowiłam wziąć się w garść,  moje zainteresowania kolorami, kamieniami szlachetnymi i magią i wszystkim co niewyjaśnione wzięło górę nad moim życiem, a przede wszystkim nad moim nałogiem. Zakupiłam mnóstwo ametystów, które regularnie oczyszczałam, nosiłam przy sobie i wierzyłam i wierzę dalej w ich cudowną siłę i moc. Traktuje je jak najlepszych przyjaciół i dalej mam chociaż jednego w mojej torebce. Nieświadomie zaczęłam też nosić fioletowe ubrania, dopiero teraz pisząc tą historię, czuję że moje modlitwy zostały usłyszane i to podyktowały mi Anioły, jako ratunek dla mnie i mojego serca. Otwieram szafę ubraniową, a tam koszulki, bluzeczki, nawet spódniczka w kolorze fioletowym. Bardzo często mam go na sobie, a to w postaci klejnotu, np. kryształu fioletowego, kwarcu różowego, ametystu albo koszulki od jasnego fioletu po ciemny fiolet, odcienie różu. Ten kolor zagościł w moim życiu już na stałe. Ostatnio zaczęłam otaczać się również roślinami, których wcześniej nie zauważałam, głównie lawendą, którą mam zamiar rozsadzić w całym ogrodzie i w domu. Rozmawiam z nią i mam wrażenie, że ona mnie słyszy, do tego olejek lawendowy, który cudnie pachnie i pomaga w koncentracji. Niestety doświadczeń z Aniołami czy Archaniołem Zadkielem nie posiadam. Widocznie mój rozwój duchowy ciągle się rozwija i trwa, mam nadzieję, że w końcu będę gotowa je zobaczyć. Takim fajnym przykładem jeszcze w moim  życiu jeśli chodzi o odczucia fioletowych wibracji jest woda ametystowa, którą ponad rok temu zrobiłam i regularne dolewam i piję. Dzięki niej mam lepsze widzenie, lepszą intuicję a czasami nawet jakby takie wizję, których nie potrafię wytłumaczyć. Jak zamykam oczy to widzę jakby postacie rozmazane, ale wcale się nie boję, pragnę tego coraz bardziej. Do tego zapamiętywanie snów, dzięki tej wodzie i modlitwie  o wiele bardziej się poprawiło. Jeden ametyst szczotka zawsze leży pod moim łóżkiem. Dzięki fioletowym wibracją moje życie nabrało sensu, ukazała mi ona drogę, którą mam podążać, nauczyła wybaczenia i miłości do ludzi i zwierząt. Mario zawsze jak wchodzę na stronę Twojego sklepu, to najbardziej moją uwagę przykuwa właśnie talizman z ametystu jakby mnie wołał, kup mnie jestem Twój, weź mnie do domu i mnie kochaj. Obiecałam sobie, że jak troszkę stanę na nogi to wtedy właśnie ten a nie inny talizman zakupię.Jest taki piękny, tajemniczy, wzbudzę we mnie spokój, poczucie bezpieczeństwa i ta jego barwa, taka jaką uwielbiam a ta spiralka w środku jest jak oczyszczenie mojej duszy. Zawsze tak oczyszczam swoje czakramy, jakby magiczną różdżką, wyciągam zabrudzenia ruchem spiralnym. Póki co potrzebuję innej Twojej Mario pomocy, którą w ramach wymiany zamówię w przyszłym tygodniu. Moja przygoda z Magią i fioletowym kolorem z pewnością dalej będzie trwać i się rozwijać. Kocham te fioletowe wibracje i ten kolor. Kojarzy mi się z intuicją i widzeniem za pomocą trzeciego oka. Wiem, że gdy będę cierpliwa to w końcu ujrzę świat prawdziwy i w fioletowych barwach. Dziękuję za możliwość wzięcia udziału w tym konkursie. Z radością w sercu Wiki.


od Izabeli Elizy


Najdroższa Mario!  Pragnę opowiedzieć Ci historię związaną z barwą mojej duszy. A mianowicie dotyczy ona mojego ukochanego koloru, jakim jest fiolet.  Fiolet jest kolorem mnie samej. Już we wczesnym dzieciństwie był odbiciem mojej świadomości, gdyż będąc małą dziewczynką nie znałam jeszcze ani swojego ciała, ani praw rządzących tym światem. Jednakże potrafiłam już wtedy odróżniać i dostrzegać otaczające mnie niezwykłe kolory. I wtedy właśnie po raz pierwszy zakochałam się. To fiolet zawładnął moją duszą i to jego przyjęłam na wiarę. Fiolet stał się moim symbolem. Nie potrafię wyjaśnić w sensowny sposób dlaczego ów kolor wywarł na mnie tak ogromne wrażenie, a jego odcienie wędrują za mną przez całe życie. Być może jest to kwestia upodobań, gustu, a może to charakterystyczny przedmiot z dzieciństwa wpłynął na postrzeganie tej barwy przeze mnie? Tym przedmiotem była ciemnofioletowa broszka mojej mamy, którą wpinała sobie w bluzkę tuż przed wyjściem z domu do pracy. Pamiętam dokładnie ten magiczny moment, gdy stała przed lustrem, w mej pamięci zapisał się zapach jej perfum, które potrafię odtworzyć w każdej chwili i pamiętam tą właśnie fioletową broszkę. Widok odcienia tego niewielkiego przedmiotu sprawiał, że za każdym razem czułam się bezpiecznie.

Mojego podejścia do tej pięknej barwy nie zmienił także okres buntowniczego dorastania, w którym dominowała głównie czerń. Nie powstrzymywała mnie ona jednak przed założeniem na siebie tu i ówdzie fioletu.  Fiolet, fiolet... moja barwa, moja aura – ten kolor prześladuje mnie przez całe moje 24-letnie życie w sposób wręcz fascynujący i niezwykle pociągający. Jego siła tętniąca charyzmą wbiła się głęboko w podświadomość, nadając ukryty sens mojej egzystencji. Ta siła sprawiała jednocześnie, że wraz z nabywaniem doświadczenia, starałam się coraz bardziej odkrywać sens życia, a zwłaszcza poświęcić się duchowej stronie tego, co mnie otacza i tego, co jest we mnie. Sprawy przyziemne stały się dla mnie drugorzędne z czasem, gdy zaczęłam zgłębiać tajemnice natury oraz mojej duchowości. Zadawałam sobie coraz częściej pytania: Dlaczego tak mocno odczuwam związek z naturą? Dlaczego Słońce i Księżyc mają na mnie tak ogromny wpływ? I dlaczego to właśnie szum drzew i morza powodują we mnie większe dreszcze aniżeli muzyka? W miarę upływu lat i odkrywania zakamarków swojej duszy zrozumiałam, że posiadam liczne dary od Matki Natury, z których dotąd nie zdawałam sobie sprawy. Jednym z nich są sny prorocze, które nawiedzają mnie nocami od kiedy tylko pamiętam, a także ogromna intuicja, która zawsze prowadzi mnie przez życie i mądrze kieruje losem moim i moich bliskich.

To wtedy właśnie postanowiłam zostać Wiccanką – córą prastarego porządku i wierną służebnicą Natury. Zapragnęłam oddawać cześć drzewom, kwiatom i dzikim zwierzętom - ostatnim bastionom przyrody, która na naszych oczach jest niweczona i gwałcona przez rozrastający się betonowy świat. Poczułam, że w tym właśnie tkwi moje powołanie – pielęgnować, czcić i błogosławić Naturę, bo wszystko, co mnie otacza – tlen,którym oddycham dzięki drzewom, także ciało, w którym mieszka moja dusza – są święte. A wszystko dzięki Matce Ziemi, która mnie zrodziła.  Codziennie błogosławię każdy dzień i dziękuję za możliwość badania ścieżek mojej duszy i uczenia się życia w harmonii z otaczającym mnie światem. Tej właśnie harmonii dostarczały mi przez lata kolory, które pokochałam i do których odnoszę się z szacunkiem i czcią. Kolory są częścią mnie, są istotnym elementem mojej kobiecości i sposobu wyrażania samej siebie. Jednak to fiolet budzi we mnie niezwykłe, czasem nawet skrajne emocje powodując niespotykane reakcje.

Opuszczając rodzinny dom 5 lat temu, gdy wyjeżdżałam na studia zabrałam ze sobą kilka pamiątek i parę fotografii. W czasie przeprowadzki musiałam także pozbyć się w trakcie generalnych porządków kilku rzeczy, w tym ubrań. Zadziwiające jest to, że nie zdołałam odrzucić żadnej odzieży zawierającej w sobie odcienie fioletu! Czułam podświadomie, że nie mogę tego zrobić, że będą mi jeszcze potrzebne. To właśnie fiolet sprawił, że czułam się w nim bezpiecznie, wyjątkowo kobieco, a czasem tajemniczo. Żegnając się z rodzinnym domem, pożegnałam się z broszką mojej mamy zamkniętą w szkatułce z biżuterią.  Będąc na studiach w obcym mieście zainteresowałam się właściwościami kamieni szlachetnych. Wynikało to z pragnienia poznania magii czterech żywiołów, a kamienie są przecież dziećmi Ziemi. Badając ich naturę instynktownie szukałam kamienia z fioletową poświatą zupełnie jakby moja intuicja po raz kolejny podpowiadała mi, czego potrzebuję. Tak odkryłam ametyst. Wprawdzie posiadam dziś kolekcję różnorakich kamieni szlachetnych od bursztynu przez turkus, koral czy malachit, lecz to właśnie niewielkich rozmiarów ametyst zajął szczególne miejsce w mojej kolekcji. Często noszę go na rzemieniu pod ubraniem tak, by jego moc stykała się z moim ciałem. Czasem trzymam go w torebce. Wyjmuję go, obracam w dłoniach i podziwiam. Od kiedy kładę go na stoiku przy łóżku nie dręczą mnie już koszmary. Mój mały ametyst stanowi dla mnie swoisty łapacz snów, który niczym indiański symbol wychwytuje moje marzenia senne i ustawia na odpowiednie tory.

Dowodem na to, że fiolet jest niczym zwierciadło – odbiciem mojej duszy stanowi fakt, że wybrałam ametyst na swój talizman zupełnie instynktownie, nie zapoznając się dogłębnie z jego przeznaczeniem i właściwościami. Dopiero po niedługim czasie odkryłam, że jest to kamień, który nie tylko wprowadza spokój do życia i uwalnia od negatywnych emocji, ale przede wszystkim silnie wzmacnia intuicję, co jest dla mnie wyjątkowo istotną kwestią, a także pobudza zdolności psychiczne – sny prorocze, które często ratują mnie i moich bliskich. Ametyst pomaga mi otworzyć się bardziej na duchową stronę mojej natury.  Patrząc na otaczający mnie świat, obserwując zmienność pór roku, dni i nocy, zdarzeń i ludzi widzę jakby sznur korali, które tworzą piękny naszyjnik – ozdobę naszej planety. Jestem dumna z tego, że mogę uczestniczyć w tych kolejach życia, brać udział w kolejnych etapach naszej ukochanej Ziemi i mogąc tego doświadczać wszystkimi zmysłami. Jestem też przekonana w głębi duszy, że to właśnie fiolet, który już jako dziecko przyjęłam na wiarę, prowadzi mnie zawsze do celu, kierując moją intuicją, mając wpływ na mój los i stając się dzięki temu częścią mnie samej. Dziękuję Matce Ziemi, że pozwala mi służyć. Błogosławię Naturę tak, jak błogosławię moje ciało i duszę, wyrażam nadzieję, by stać się lepszą istotą i móc w dalszym ciągu najlepiej jak potrafię pomagać innym. Pozdrawiam Ciebie Mario z głębi serca i błogosławię twoją świętą pracę, która pomogła już tak wielu ludziom! Izabela Eliza

od Kariki


Fiolet to mój ulubiony najwspanialszy kolor na świecie gdy na niego patrzę wzbudza we mnie pozytywne energię myślenie daje poczucie bezpieczeństwa gdy ogladam lawenede piekny kwiat wspominam dawne lata czasy szkoły własnie wspomnienia sa najbardziej zwiazane z kolorami tym bardziej fioletowym tak mam wspomnienia ze szkoly zawodowej w Otwocku to był wspaniały czas szkolne lata. Spotkanie z Aniołem oczywiście miało to miejsce spotkanie roznych ludzi w zyciu którzy sie przewinełi wibracje w kolorze fioletowym odziałowywują na człowieka w najbardziej nieoczekiwanym momencie swojego życia:)

od Aldony


Gdy przeczytałam informacje o konkursie, rozejrzałam się wokoło i zobaczyłam wiele elementów zwiazanych z kolorem fioletowym. Ulubionym moim akcentem fioletu są lawendowe świece i sam naturalny olejek o zapachu lawendy. Lubię otaczać się tym kolorem, gdyż dodaje mi on spokoju i niesamowitych ciepłych anielskich wibracji.

Najlepiej odpoczywa mi się w ogrodzie pod fioletowymi kwiatami (załacznik dodaje w postaci zdjęć). Te niesamowite uczucia i emocje napływają na mnie do wewnątrz, jakby wokoło było dużo aniołów, które otulają mnie swoimi skrzydłami regenerując moje ciało, które po ciężkich tygodniach pracy jakie mnie ostatnio spotykają - pomagają mi :)

Kolor fioletowy wpływa na mnie wyjątkowo, to on dodaje mi poczucie bezpieczeństwa, poczucie dobrej energii wokół mnie, poczucie, że nie jestem sama, to magiczny kolor. Kolor, który od zawsze jest ze mną np. maleńkie lawendowe mydełko w łazience przypomina mi, że Archanioł Zadkiel jest zawsze obok :) A kupiona rok temu fioletowa poszewka na podusie nocną sprawiła, że lepiej zasypiam. Aldona

od Ani P.


Kolor fioletowy przypomina mi widok ze szczytu gór, który działa na mnie uspokajająco i kojąco. Wypełnia radością i pokazuje piękno otaczającego nas krajobrazu. Fiolet  jest kolorem szlachetnym ma w sobie elegancje i głębie. Wpatrując się w ametyst przed oczami ukazują mi się wszystkie szczęśliwe momenty z mojego życia. Często widzę polane pełną fiołków, a w śród nich ubraną w długą suknie kobietę, która z Nimi rozmawia i wpatruje się w coś co dla innych jest niewidoczne. Ta barwa pokazuje nam jak marzyć i jak dążyć do realizacji swoich marzeń. Pokazuje, że możemy przekraczać swoje granice i codziennie odnajdywać w sobie coś dobrego co wpłynie na nasz rozwój. Kolory uczą nas tego, że piękno tkwi w nas, a kamienie ich barwy wydobywają to co jest w nas najszlachetniejsze i pomagają dostrzec to co bywa niewidoczne dla nas samych, czego często nie zauważamy z powodu niskiej samooceny czy nie śmiałości.

od Anno na A


Kroczył król galerią pośród "spoglądających" przodków z portretów, odziany jeno w płaszcz królewski koloru... fioletowego. Tym pragnę zacząć swe opowiadanie. Wstęp nie od parady, bowiem kolor fioletu, odczucia budzi we mnie respektu, władzy i dostojeństwa, dlatego też odzień fioletu jest jednym z odcieni purpury - koloru królewskiej krwi. Jednakże to za mało, stanowczo za mało, by móc opisać uczucia i emocje wzbierające w mojej skromnej osobie jakie rodzą się za sprawą fioletu. Przejdę do aspektu nieba. Nie tego wyśnionego, obiecanego po śmierci jako królestwa niebieskiego, ale nieba, które jest nad nami, nieba, które tablicą bogów było, dzięki zjawiskom i symbolom na nim zawartym odczytywano przyszłość bądź przychylność / gniew boży. Czemu niebo? Otóż... raz na jakiś czas, niebo przybiera odcieniu purpury, nie odcieniu czerwieni czy różu które towarzyszą początkowi czy końcowi dnia,

nie... co jakiś czas, gdy nadchodzi odpowiednia pora niebo przybiera kolor purpury, widząc je w takim kolorze, serce me nie posiada się z radości, wywołuje to uczucie spełnienia i wzniosłości a przy tym swoistej pokory. Jak mniemam ten efekt jest za sprawą istot ze Światła utkanych vel jak kto woli "Aniołów". Zatem, by ma wiadomość nie przeobraziła się w formę opowiadania o wielkości biblii, zakończę swą wypowiedź, zgadzając się naturalnie, na wykorzystanie fragmentu kluczowego bądź jakiejkolwiek części wg uznania Marii Bucardi. Jeśli ma wiadomość ku wielkiemu zaskoczeniu memu - zyska aprobatę a nawet zostanie uwieńczona nagrodą, wtem doślę w osobnym mailu informacje dotyczące kontaktu ze mną. A póki co, usunę się w cień, życząc miłego dnia. Anno na A !

 od Joanny


Z pozytywna energia tej cudownej fioletowej barwy zapoznalam sie dosc dawno. Wszystko zaczelo sie od momentu, kiedy spotkalam na swojej drodze Archaniela Zadkiela, Lady Archaii Ametyst i Anioly fioletowego promienia. Zaczelam palic fioletowe swiece i przywolywac Anioly tego promienia. Robilam rowniez nie raz oltarzyk dla Archaniola Zadkiela. Zawsze byl na nim fioletowo-wrzosowy obrusik, ametysty (bransoletka, kolczyki i wisiorek-serduszko); kwiatuszki w doniczce, o barwach fioletowo-bialych; swiece fioletowe i biale, oraz karty anielskie z wizerunkiem Lady Archaii Ametyst, Archaniola Zadkiela, Elohimow i Aniolow fioletowego promienia. Fioletowy promien, to promien mistykow, szamanow i wszystkich ludzi, ktorzy rozwijaja swoja duchowa swiadomosc. To swiatlo medytacji, wybawienia i przebaczenia. Jest to nadejscie nowego czasu, przemiany, transformacji.

Fioletowe swiatlo w cudowny sposob rozprasza mrok, oraz poprzez przywolanie Archaniola Zadkiela, przyczynia sie do oczyszczania i przemiany kazdej zywej istoty. Kiedy przywoluje Archaniola Zadkiela i Lady Ametyst, wyciszam sie, zapalam swiece, ubieram np. bransoletke z ametystow, zeby wzmocnic kontakt i wibracje. Podczas rozmowy z nimi prosze o wyjawienie mi tajemnicy mojej sily, prosze o wsparcie w obecnej mojej sytuacji zyciowej. Prosze o wyrazny glos mojej intuicji, prosze o rady i wskazowki. Prosze o umiejetnosc i zdolnosc wybaczania wszystkim tym, ktorzy kiedykolwiek mnie w jakis sposob skrzywdzili. Wtedy czuje sie wolna.

Prosze rowniez o nowe..., o pozytywne zmiany w moim zyciu, o zmiane tych gorszych sytuacji na lepsze.Rowniez zawsze, ale to zawsze dziekuje. Dziekuje, ze sa przy mnie, ze opiekuja sie mna i uczestnicza w moim zyciu. Kiedy przywoluje Sily fioletowego promienia, to czuje jak spada na mnie fioletowo-biale swiatlo i rozprasza sie wszedzie dookola mnie; czuje ogromna, pozytywna sile, wibracje, ktore mnie wyciszaja, uspokajaja a jednoczesnie przyciagaja swoja moca. Czuje obecnosc Archaniola Zadkiela i Lady Ametyst. Czuje ich moc, potege, a zarazem lagodnosc, spokoj i madrosc.

Otaczam sie rowniez fioletowym kolorem. Zakupilam do sypialni firanki z akcentem koloru, wrzosu; rowniez w sypialni leza w kilku miejscach fioletowe woreczki ze swieza lawenda. Uwielbiam jej zapach (chroni przed zlymi mocami - energiami, ulatwia zasypianie, rozladowuje stres). W lazience mam takze mydelko lawendowe (dla wegan), ktore nie tylko ladnie wyglada ale ma cudowny zapach. W chwili obecnej, kiedy opisuje swoja historie do konkursu, to towarzyszy mi woreczek z lawenda, ametysty na reku i zapalona fioletowa swieca. Fioletowe wibracje towarzysza mi caly czas i fantastycznie sie z tym czuje. Ten kolor: fiolet, wrzos, stal mi sie bliski i jest mi z tym dobrze. Wszesniej nie znalam jego mocy i oddzialowywania takich pozytywnych energii na caly moj organizm i dusze. Wszystkim osobom, ktore jeszcze nie zapoznaly sie z ta cudowna fioletowa wibracja, goraco polecam udanie sie do swietlistej krainy fioletowego promienia. Poczujecie sie wolni, silni i spokojniejsi. Tego wszystkim zycze. Joanna

od Ewy


Cudowna Mario, po długich zastanowieniach nad tematyką fioletowych wibracji, doszłam do wniosku że najsilniejsze doświadczenie towarzyszyło mi podczas Rytuału Archanioła Zadkiela. Dlatego pozwolę sobie przytoczyć fragmenty sprawozdania z niego...

Miałam wrażenie jakby otaczało mnie "solidne" fioletowe światło, bardzo bezpieczne. Chwilę się wyciszyłam i poczułam a nawet byłam pewna, że zaczynasz, towarzyszyło temu mrowienie po prawej stronie głowy i "ciągnięcie" z czubka głowy...Przywołałam Archanioła Zadkiela, poczułam wspaniały chłodek. Nie był zimny tylko subtelny, nie wywoływał zimna, kojażył się z lekkim orzeźwieniem, chciałam więcej! Ale było tylko tyle, ale i tak jestem za to wdzieczna:) Później pojawiły się myśli pełne lekkiego humoru, może nawet z nuteczką ironni (że jak typowa kobieta trochę się grzebałam, może troszkę spóźniłam, coś w tym rodzaju).Było to takie fajne że chciałam więcej, chciałam żeby mówił, uśmiech sam się cisnął na usta:) Jeszcze może ze dwa razy coś podobnego odczułam, ale były to takie leciutkie odpowiedzi, raczej nie związane z moimi życzeniami. Noi odczułam go jako młodego, bardzo fajnego mężczyznę:) Zauważyłam że pragnęlam żeby jak najdłużej był, życzenia już nie były takie ważne, może nawet za bardzo to przeciągałam. W końcu się pożegnałam, dziękując za obecność. Poszłam spać z anielskim naszyjnikiem. Śniłam że moja energia (delikatne kolory zieleni, bieli i różu) zbiera się w serduszku naszyjnika, wychodzi drugą stroną do Ciebie i Cię ogarnia i na odwrót. Mogłabym to przyrównać kształtem do klepsydry z serduszkiem w przewężeniu:) gdy się obudziłam była 3 w nocy.
Po czasie dotarło do mnie że po raz pierwszy w życiu doświadczyłam tak bliskiego i wyraźnego kontaktu anielskiego, za co ze wszystkich sił DZIĘKUJĘ!!! Następnie nasuwają mi się na myśl moje cudowne anielskie karty, również w kolorze fioletu i pierwszy kontakt z nimi, kiedy to po raz pierwszy pojawił się właśnie Zadkiel:)!Kolor fioletu ma cudowne właściwości i od zawsze był dla mnie "pociągający", w różnych okresach życia w różnym natężeniu.  Podobnie lawęda, bez której nie wyobrażam sobie życia. Dodaję ją do wszystkiego, do prania, sprzątania, olejków do ciała i oczywiście w formie kadzidła. Jedynie jeszcze nie zaczęłam jej jeść;)Zawsze gdy widzę ludzi ubranych w fiolet uważniej im się przyglądam, starając się wychwycić jakieś "znaki" duchowości...Pozdrawiam wszystkimi promieniami tęczy;)Twoja Ewa

 od Teresy


Kochana Mario,
Nie jestem zbyt dobra w opisywaniu ,ale coś mnie ciągnie ,żeby to napisać ,więc piszę.Kolor fioletowy mimo iż piękny kojarzył mi się zawsze ze smutkiem, powagą, końcem (pewnie to zasługa kościelnych ornatów postnych i pogrzebowych)Nigdy też nie lubiłam ubrań w tym kolorze ,raz kupiłam koszulę w tym kolorze lnianą piękną ale nie nosiłam jej zbyt chętnie w końcu komuś podarowałam.Jednak kolory kwiatów w tym kolorze urzekają mnie i nie mam takich odczuć jak w przypadku ubrań.Pamiętam jak zbierałam ,jeszcze jako dziecko ,na łące takie fioletowo-różowe kwiatuszki do dzbanuszka.Były takie delikatne postrzępione i niby takie zwykłe dzwoneczki a zachwycały właśnie ta tajemniczą delikatnością.
Zawsze się dziwiłam a raczej zastanawiałam nad faktem, ze nasza córeczka Edytka jak coś malowała to przeważnie w kolorze fioletu,hm ciekawe.Mam fioletowy ołtarzyk ale pewnie za mało się staram i nie mogę odczuć wibracji fioletowego promienia,czuję obecność Anielską i opiekę ale nie potrafię tego określić kolorem. Twoja Teresa

od Goya


Odkąd ściany mojego pokoju pomalowałam na piękny odcień fioletu - zaczęłam być wrażliwa na sprawy "nie z tej ziemi". Powróciły moje dawne zainteresowania jogą, medytacjami, energiami itp. Oprócz tego nowy kolor ścian wpływał na mnie uspokajająco i marzycielsko. To właśnie w tym pokoju doznałam pierwszej wizyty niesfornej zmory, która co jakiś czas odwiedzała mnie nocą. Obecnie przestał nękać mnie ten nieproszony byt, ale to doświadczenie chyba otworzyło mnie na resztę innych czasem zdumiewających, a czasem przepięknych zjawisk ze świata duchowego. Jeśli chodzi o anioły fioletowego promienia, to niestety nie miałam z nimi jeszcze do czynienia. Jedynie w postaci kart anielskich. Miałam wyciągnąć jedną z kart - wiadomość od anioła stróża. Wylosowałam anioła o imieniu Zadkiel - z poradą dotyczącą miłości. Goya

od Anny Heleny


Fiolet nie jest barwą łatwą. Zaliczam ją do barw duchowych, mocno oddziałujących na moją podświadomość. Mimo że od lat należy do moich ulubionych, to nie ubieram się zbyt często w fioletowe ubrania; raczej kontempluję jej piękno w naturze i w sztuce. Uwielbiam patrzeć na obrazy, w którym dominantą jest kolor fioletowy. Podobne, ekstatyczne wręcz odczucia, wywołuje fiolet w przypadkowych, choć zwykłych, codziennych sytuacjach: jagody zmieszane ze śmietaną, jagodowe lody czy koktajl, bakłażany lub śliwki, rabatki z kwitnącą lawendą – wszystko to powoduje, że przystaję na chwilę w biegu, zamyślam się, odpływam. Żadna inna barwa nie wywołuje we mnie takich doznań; może dlatego nie wybieram fioletu na kolor ubrań – jego moc mogłaby oderwać mnie od ziemi oraz zadań i obowiązków, które mam do wykonania.

Gdzieś na bardzo głębokim poziomie fioletowy kolor kojarzę ze śmiercią, ze stanem zawieszenia, nirwany, głębokiego snu, po którym Fiolet przynależy ludziom dojrzałym. Budzi we mnie respekt i stawia do pionu. Trudno przejść obok niej obojętnie. Kolorowe, fioletowe kwiaty są jak drogowskazy na drodze i działają na mnie pobudzająco, są jak drobne igiełki, które niczym akupunktura wpływają stymulująco na podświadomość i powodują, że muszę się wysilić, by dosięgnąć nowych wymiarów. Obcując z fioletową barwą czuję, jak prostuje się kręgosłup, ale też naciąga się w taki sposób, że mam wrażenie, że pęknie. To efekt dokonujących się we mnie zmian, przemian duchowych, które nie należą do łatwych i przyjemnych, ale obiecują nowy wymiar życia. Ale fiolet ma też swój łagodzący wymiar. Tak wpływa na mnie lawenda i wrzos, zwłaszcza w dużych ilościach. Uwielbiam patrzeć na lawendowe pola, na wrzosowiska, na łąki pokryte fioletowym kwieciem. Umysł się uspokaja, zmienia swą częstotliwość i przechodzi na tryb alfa, fale mózgowe płyną szeroką strugą, wszelka aktywność ulega wygaszeniu. Naturalna medytacja.

Od kilku lat pracuję z kartami anielskimi Jeanne Ruland. W wielu trudnych, przełomowych sytuacjach karty te były dla mnie niezastąpioną pomocą, pogotowiem ratunkowym w pierwszej potrzebie. I wtedy najczęściej pojawiają się anioły fioletowego promienia, Lady Amethyst, Archanioł Zadkiel. Otulam się fioletowym płaszczem energetycznym, wizualizuję anioły wokół mnie i ból ustępuje. Wiem, że wkraczam w nowy wymiar, że ból jest elementem towarzyszącym każdej transformacji, że płacz ma zadanie oczyścić moje pole energetyczne i wyrzucić z niego wszystko to, co już jest przeżytkiem, że rozpada się stara struktura osobowości, która krępowała mnie i nie pozwalała iść naprzód. Fioletowa energia aniołów jest wtedy balsamem, pomaga szybko oczyścić się z tego, co niepotrzebne, a jednocześnie przyspiesza regenerację aury, łagodzi koszmar przeistaczania się poczwarki w motyla, unosi w wyższe rejony odczuwania. Pozwala także spojrzeć na sprawy ziemskie Kilka dni przebywania na fioletowej, wirtualnej planecie powoduje, że inaczej patrzę na tę samą rzeczywistość. A tak naprawdę nie taką samą, bo poszerzoną o nowe spojrzenie, o nowy wymiar istnienia i odczuwania, o wyższy poziom duchowy, na którym znalazłam się dzięki oddziaływaniu potężnych impulsów wysyłanych przez fioletową barwę.

Duchowi przewodnicy, anioły fioletowego promienia nie obiecują łatwej drogi. Ale smak i zapach nowej rzeczywistości duchowej wart jest, aby nią przejść. Anna Helena

od Aquamarine


Droga Mario, Kolory od zawsze na mnie działały, ciężko ująć w słowach to odczucie -wrażenie, czasem gdy przebywałam np. w jakimś pomieszczeniu nastrój danego miejsca wpływał na mój nastrój, czasem uspokajałam się , czasem opanowywały mnie dziwne odczucia tak jakby kolor ; zapach; aura danego miejsca trafiała jakoś  do mnie i zmieniała moją percepcję .. tak się czułam czasem jakbym doświadczała czegoś nowego o głębszym znaczeniu niż tylko zmiana otoczenia...

To uwrażliwienie na kolory jest ze mną od lat najmłodszych , pamiętam jak będąc jeszcze małą dziewczynką a mieszkaliśmy wtedy w domu z babcią przy rzece, idąc drogą (droga ziemna, nie asfaltowa ) napotykałam mnóstwo różnorodnych kolorowych kamyczków, oczywiście nie potrafiłam przejść obojętnie, zawsze znajdowałam „swój” kamień, który był moim własnym kamieniem tym „wybranym”... nieco później stworzyłam wraz z kuzynką „muzeum kamieni” jako, że pochodzę ze  Śląska to oprócz kamieni obowiązkowo w naszej kolekcji musiało znaleźć się „czarne złoto”. Bardzo miło wspominam te czasy , pamiętam że na wycieczkach szkolnych również oprócz „pamiątek” przywoziłam nazbierane kamienie , muszelki... czasem pióra lub inne „naturalne pamiątki”

Podobnie jak fiolet który wywołuje u mnie spokój , zadumę , koncentrację również preferuję zieleń i błękit wszystkie te kolory oddziaływają na mnie relaksująco. Pierwszym kamieniem szlachetnym który podarowany był mi przez mamę (jako pamiątka z wyjazdu) była to drobna biżuteria z elementami onyksu. Pamiętam że była to dla mnie bardzo wyjątkowa rzecz i onyks zrobił na mnie spore wrażenie, lecz okazało się ,że jednak nie przetrwał próby czasu... , kolejnym kamieniem który nastepnym razem zakupiłam ja był kryształ górski choć mógł być to również kwarc... ponieważ tego kamienia tak dokładnie nie pamiętam.

Wspominając lata dzieciństwa , muszę stwierdzić że niektóre zamiłowania i pasje z dzieciństwa nie zniknęły, lecz właściwie to nawet można powiedzieć że się wzmocniły i rozwinęły ... Zawsze gdy medytuję wystarczy ,że zapalę świeczkę a blask płomienia plus kolor moich ścian (fiolet) , wystarcza aby móc „odpłynąć” i przenieść się do „ innego wymiaru” .Kocham ametysty podobnie jak kryształy górskie oraz jaspisy, bo właśnie działanie tych 3 kamieni szlachetnych odczuwam zawsze najgłębiej.Ametysty noszę gdy pragnę bardziej skupić się na sobie, zająć rozmyślaniami , troszkę odciąć się od chaosu , zdystansować do spraw i wyciszyć.

I faktycznie okazuję się, że tak się właśnie dzieje. Kolory bardzo mocno oddziałują na mnie, to własnie dlatego postanowiłam studiować sztukę, bo estetyka ale przede wszystkim barwa jest w moim życiu niezwykle istotna. Obecnie najbliższe są mi kolory naturalne : brązy, zielenie i ich pochodne również czerń oaz biel Pozdrawiam Cię serdecznie Mario życząc wszystkiego najlepszego Aqamarine

od Magdaleny


NOWA BAŚŃ czyli moja historia - Jak odczuwasz fioletowe wibracje. Ściskając w dłoni ametyst Chevron Prześliczna Królewna roztaczała wokół aurę nobliwej szlachetności, skłaniając najwrażliwszą część otoczenia do podziwu, a zarazem współczucia i troski. Ponad jej głową mieniła się aureola fioletowej światłości, a na ramiona opadał długi płaszcz królewskiej wykwintności. Płynęła niczym łabędź wiotkim krokiem w stronę Jednej Jedynej Miłości Jej Życia, w stronę Jej Wyśnionego, Umiłowanego Całym Sercem Pięknego Królewicza, który w fioletowym blasku jej królewskiej świetności upajał się szczęściem obcowania z tak niezwykłą Istotą. Wzruszała go. Poruszała najgłębiej jego duszę. Ujmowała serce. Patrzył na nią z podziwem, z szacunkiem i z przejęciem.

A ona, majestatycznie cudowna, wrażliwa, delikatna, a zarazem tak słodko silna, taka dzielna i tak subtelna patrzyła na niego z miłością i z uwielbieniem.
- Jak Twoje życie – zapytała.
- Same braki. Nie ma czasu, ani pieniędzy.
- A czego brakuje Ci najbardziej?
- Miłości, seksu.
- Ale miłość jest. Tutaj. Na wyciągnięcie Twojej dłoni. Prawdziwa, wielka, nieskończona.
Zaopiekuj się nią, myśl o niej, zajmij się nią całym sercem i zignoruj wszelkie braki, lęki, strachy, zapomnij o niedostatku, a zastąpione zostaną one wszystkie miłością i seksem, których pragniesz, a które dane Ci są przeze mnie najsubtelniej, najczulej i najpiękniej.
Popatrzyli na siebie. On posmutniał. A jej serce biło szybciuteńko. I choć było to dla niej ogromne przeżycie, albowiem jej niewinnie dziewicze serce po raz pierwszy przepełniło namiętne uczucie. I choć największym jej pragnieniem w tej chwili było przytulić go mocno do siebie, całować i pieścić żarliwie, ukazała dla niego najwdzięczniej i najsubtelniej moc uczuć schowanych w serduszku jak wonne naręcze laków pachnących zmysłowo na znak niezmienności jej uczuć. Musnęła go delikatnie spojrzeniem. A dłonie pełne czułości skierowała na rudego kotka, łaszącego się do jej stopy.

- Przyszedł do Ciebie?
- Znalazłam go w pracowni garncarskiej. Był porzucony, niechciany i chory.
- I przygarnęłaś go?
- Tak, całe życie mieszkałam samotnie, a teraz zamieszkałam z kotkiem.
- Śpi razem z Tobą.
- Śpi za oknem. Widzimy się przez szybkę. Jest chory. Leczę go.
- Czym go leczysz?
- Miłością.
Popatrzyli na siebie z pożądaniem i z uwielbieniem.
- Jak go nazywasz?
- Kot.
- Nazwij go Złoty. Nazwij go Gold.
- Gold, pokazujesz swój śliczny brzuszek. Spójrz jaki jest pełny. – Głaskała go z delikatnością po pękatym brzuszku zza żywopłotu, dokąd powiódł ją Kot. Słyszała  ukochany głos jej Oblubieńca i drżała cała z przejęcia. Gdy nagle zatrzymało się przy nim z impetem autko, z którego wysiadła para.Królewna cichuteńko i niepostrzeżenie oddaliła się, aby Jej Ukochany Królewicz mógł czuć się w pełni swobodnie podczas rozmowy z nieoczekiwanymi przybyszami. A kiedy z wdziękiem stąpała wśród roślinek, majestatycznie dostojnym krokiem paradował przed nią Kotek, unosząc wysoko ogon na znak dumy, że przynależy do tak Magnetyzującej Damy.
- Moje Najsłodsze, Kochanie – niosła w myślach Królewna - mocą najdroższych uczuć przemienię cały świat Twój w Krainę Nieustającej Radości. Będę całować Cię do nieprzytomności, pieścić, tulić i troszczyć się o Twoje szczęście, o to byś zawsze czuł się cudownie i zawsze smakował przy mnie z życia to, co najlepsze. Przemienię Twoją samotność w miłość, którą jestem na zawsze dla Ciebie. Podaruję Ci mnóstwo czasu,
zabierając od Ciebie wszystko to, co zbędne, co kłopotliwe, napawające lękiem, a w zamian podaruję Ci szczęście zaczarowane w prostocie moich anielsko czystych uczuć do Ciebie. I poczujesz smak obfitości w niewyczerpanej słodyczy mojej miłości do Ciebie. Po czym fioletowa poświata jak motyle skrzydełka uniosły ją leciuteńko do jej bajkowego królestwa w drzewach, które stworzyła właśnie dla Niego, aby w najsłodszym połączeniu wspólnie z Nim spisać baśniową historię ich życia.

Koniec


Moi Drodzy zycze wspanialej lektury i interesujacego glosowania. Z anielskim pozdrowieniem Wasza Maria Bucardi

ametyst

Zapraszam do mnie na:

Rytualy u Marii Bucardi Rytualy u Marii Bucardi Rytualy u Marii Bucardi Rytualy u Marii Bucardi Rytualy u Marii Bucardi Rytualy u Marii Bucardi Rytualy u Marii Bucardi Rytualy u Marii Bucardi Rytualy u Marii Bucardi Rytualy u Marii Bucardi

924.767 view moich filmów na YouTube


2.463 stałych widzów na YouTube

3.416 znajomych na Facebook

i 3.125 na google plus

Ksiazki, Rytualy, Przepowiednie i terapie u Marii Bucardi



oraz http://bucardi.eu
———————————————–
Odwiedz mnie na Facebook – https://www.facebook.com/maria.bucardi
———————————————–
Blog magiczny Marii Bucardi – http://bucardimaria.com
———————————————–
Strona www – http://mariabucardi.pl.tl
———————————————–
Magiczna Oaza – http://magicznaoaza.wordpress.com
———————————————–
Rytualy dla Matki Ziemi – http://rytualymatkiziemi.wordpress.com
———————————————–
Jestem na google plus – https://plus.google.com/u/0/102213463156771811216
———————————————–
Maria Bucardi na Naszej Klasie – http://nk.pl/#profile/39116307
———————————————–

Twitter – https://twitter.com/MariaBucardi
———————————————–
Instagram – http://instagram.com/mariabucardi
———————————————–
Filmy i porady – http://www.youtube.com/user/MariaBucardi
———————————————–




———————————————–

Zyj zdrowo bez plastiku – http://zyj-bez-plastiku.blogspot.pt/


 

Kommentare: